Wędkowanie

nad Wkrą

Ważne informacje

Wędkowanie na Wkrze wymaga zezwolenia. Rzeka w całości (stan na 2021 r.) jest dzierżawiona przez Okręg Polskiego Związku Wędkarskiego w Ciechanowie. Zatem wędkarze należący do tego okręgu i uiszczający stosowne składki nie mają żadnych dodatkowych prawnych obowiązków. Wędkarze spoza Okręgu Ciechanowskiego ale należący do okręgów, z którymi Okręg Ciechanowski ma tzw. „porozumienie” mogą wędkować w ramach tego porozumienia zgodnie z jego brzmieniem ( mapa oraz szczegóły znajdują się tutaj.)

Wszyscy pozostali zobowiązani są do wniesienia odpowiednich składek (zgodnie z informacją tutaj.)

Paweł - którego przemyślenia poznacie niżej, opłacił składki poprzez system ZEZWOLENIA FISHSTER tutaj. Szkoda, że nie jest to w pełni elektroniczne rozwiązanie i nadal trzeba mieć przy sobie zestaw kartek z regulaminem i zezwoleniem.

Okiem Pawła

Wędkarski tydzień nad Wkrą

Dwa słowa wstępu

To, co napiszę poniżej, to wynik moich doświadczeń i przemyśleń z dwóch, tygodniowych wakacji w Dworku, które miały miejsce w 2020 i 2021 r., zawsze w ostatnim tygodniu sierpnia.

Rzeka wtedy jest dość trudna technicznie. Z dnem porośniętym różnego rodzaju roślinnością, która wynurza się i zatrzymuje płynące w dół połacie rzęsy wodnej. Tworzą one duże zwarte, utrzymujące się na powierzchni zielone dywany. Wiatr, kajaki oraz łódki potrafią odrywać z nich pokaźne fragmenty, które dryfując rozciągają się w luźne pasma.

Najlepszy dostęp do rzeki z brzegu jest z niewielkiego pomostu pod wierzbą. Pozostała część linii brzegowej przyległej do terenów Dworku ma charakter bagnisty i porośnięta jest trzciną i gęstym zielskiem. Nie myślcie sobie, że to jedyna opcja wędkowania! Wystarczy wyjść poza gospodarstwo i odwiedzić rozlewisko za tamą (pamiętając, że łowimy w odległości minimum 50 m od urządzeń hydrotechnicznych). Tam już można wejść do rzeki, pobrodzić, a miejscowi wędkarze zadbali również o kilka dobrych dojść z brzegu.

W poszerzaniu możliwości nieoceniony wydaje się być Karol ze swoją flotą, bo z łódki cała perspektywa zmienia się o 180 stopni. Ja w tym roku odkryłem również, że zupełnie dobrze łowi się z kajaka i planuję kontynuować tę opcję przy kolejnych odwiedzinach Dworku.

Jak robią to miejscowi

Z tego, co widziałem – przede wszystkim grabią. Nie, że obcych, tylko roślinność wodną. Mają przygotowane stanowiska. Łowią metodami spławikowymi (przystawka, przepływanka), jeśli stacjonarnie z brzegu, to nie zarzucają zestawów daleko. Łowią praktycznie pod nogami. Nęcą ziarnem. Wędkarze łódkowi również mają przygotowane miejsca, wolne od roślinności, najpewniej dobrze zanęcone. Odwiedzają je systematycznie. Ci również nie muszą zarzucać daleko.

Miejscowi spinningiści raczej łowią średnio (w sensie ciężaru, nie umiejętności), bardziej w kierunku szczupaka i bolenia, niż klenia czy jazia, stąd i zestawy wydają się mocne. Czemu nie ma się co dziwić. Wyszarpnięcie z zielska nawet niedużego szczupaka z pewnością wymaga od sprzętu odpowiedniej wytrzymałości.

Agroturystyka Dworek nad Wkrą spływ kajakowy
Agroturystyka Dworek nad Wkrą spływ kajakowy
Agroturystyka Dworek nad Wkrą spływ kajakowy
Agroturystyka Dworek nad Wkrą spływ kajakowy
Agroturystyka Dworek nad Wkrą spływ kajakowy

Jak robiłem to ja

Ze względu na swoje najnowszą wędkarską dewiację, stosowałem wyłącznie ekstremalnie lekkie łowienie spinningiem. Wędka do 3 g wyrzutu, plecionka 0,06 mm, przypon fluorocarbonowy 0,14 mm lub żyłka 0,12 mm. Próbowałem jigowania niewielką gramaturą (do 2 g) zarówno na czeburaszce, jak i zwykłych główkach z przynętami gumowymi do 2-3 cm. Liczyłem na białoryb i okonie, ale niestety przynęty gumowe okazały się mało skuteczne. Sądzę, że w zimniejszych okresach, gdy nie ma tyle roślinności ich efektywność mogłaby zdecydowanie wzrosnąć.

Ryby najlepiej brały na malutkie obrotówki, smużaki oraz niewielkie woblerki (choć wcale nie te najmniejsze w moim arsenale). Na ryby chodziłem rano, tuż przed śniadaniem i wieczorem po kolacji. Głównie łowiłem z pomostu przy gospodarstwie, ale również brodziłem w rzece poniżej zapory i odkryłem łowienie z kajaka. Złowiłem kilka przyjemnych boleni (takich między 40 a 50 cm, które na ultralekkim zestawie wariowały, aż miło), kilka niedużych kleni, szczupaczków, okoni. Pięknego jazia (ponad 45 cm) oraz śmieszną małą świnkę. Ryb w rzece jest dużo. Szczególnie zaskakująca jest populacja bolenia, który nie jest tą samą rybą, jaką znamy z dużej wody (Wisły czy Odry). W brudnickiej Wkrze dużo bliżej mu w zachowaniu do skrzyżowania klenia (który, jeśli się go nie spłoszy, wyjdzie latem na 100% do każdego spławianego smużaka) ze szczupakiem (czatującym w śródrzecznych zaroślach). Są piękne klenie (z których Wkra słynie), są jazie, są płocie i świnki. Pewnie są też leszcze, ale tych niestety osobiście jeszcze nie spotkałem.

Inne możliwości

Łowiąc bardzo lekko nastawiałem się przede wszystkim na rekonesans. Po tych dwóch wypadach zauważam następujące, niewykorzystane przeze mnie wędkarsko-brudnickie możliwości:

1. Szczupak – bo są i atakują, nie wiem do jakich rozmiarów dorastają, ale dwukilówka zaatakowała mi holowanego, małego klenika. Zatem trzeba by wędzisko mocniejsze, takie do 20 g. Przypon sensowny. Łódkę od Karola, kajak lub ponton. Popływać, pozarzucać. Przynęty – dowolne. Latem pewnie jakieś mniej czepliwe. Może powierzchniowe.

2. Spławikówka – nawet zwykły bacik, bez kołowrotka. Z pomostu. Bo tam jest taki dołek fajny. I tu znów, Karola poprosić, może by ponęcił jakimś ziarnem (kukurydzą pewnie, bo rośnie tam tego w okolicy, dla miejscowych kurczaków na paszę), tak z tydzień. I wtedy wchodzi się, cały na biało i czy to przepływanka, czy przystawka. Brałyby. Przynajmniej płocie. Z tego pomostu na taki bacik na pewno dzieci miałyby frajdę. Zestawik niemocny, z jednym robaczkiem, małym spławiczkiem, małym haczykiem. Czysty relaks.

3. Feeder – czyli gruntówka z koszyczkiem. Też z pomostu. Tu rzeka nie rwie. Można by stosować koszyczki do 40 g myślę. Tu też Karol mógłby wspomóc nęceniem. Zarzucać na skraj dołka. Na kukurydzę, pijawki, białe robaki. Podchodziłyby płocie, jazie i klenie, i leszcze jeśli tam są. Można by jeszcze pomyśleć o zastosowaniu karpiowej „the method” i próbować w ten sposób dobrać się do rybostanu na niewielki pop-upowe kuleczki.

Nie wiem jak Wy, ale ja już przebieram nóżkami na kolejne wakacje w Dworku (jak tylko sobie pomyślę).

Agroturystyka Dworek nad Wkrą spływ kajakowy
Agroturystyka Dworek nad Wkrą spływ kajakowy
Agroturystyka Dworek nad Wkrą spływ kajakowy
Agroturystyka Dworek nad Wkrą spływ kajakowy
Agroturystyka Dworek nad Wkrą spływ kajakowy